Opuścili różdżki. Molly wtuliła się w ramiona Artura by zasłonić łzy. Choć to nie było takie łatwe. Wciąż czuła, że Fred jest, a tak naprawdę nie ma go.
- Jednak na zawsze będzie w naszych sercach. - pomyślała Molly
Ginny także wtuliła się, ale w Harry'ego. Pogłaskał ją po rudych włosach po czym wyszeptał.
- Ginny, nie płacz. Wszystko będzie dobrze - dziewczyna spojrzała na wybrańca. Wiedziała, że wszystko się ułoży, ale na pewno nie teraz. Może za kilka miesięcy, tygodni, ale nie teraz.
***
Po pogrzebie, wciąż panowała spięta atmosfera. Nikt się nie odzywał. Przy kolacji, każdy miał spuszczoną twarz. Dosyć szybko, każdy poszedł do swoich pokoi.
W pokoju Rona i Harry'ego...
Ron położył się do łóżka. Odwrócił się do okna i próbował zasnąć.
- Dlaczego nie możesz jej tego powiedzieć!!! Ty ją kochasz, ona Cię kocha. Powiedz jej, że ją kochasz! - Tak myślał Harry, gdy widział, że Ron myśli o Hermionie. Lecz nie chciał mu tego mówić. Myślał, że kiedyś to sobie powiedzą, albo znajdą inną miłość, lub będzie tak do ich śmierci i tak dalej...
- Dlaczego nie możesz jej tego powiedzieć!!! Ty ją kochasz, ona Cię kocha. Powiedz jej, że ją kochasz! - Tak myślał Harry, gdy widział, że Ron myśli o Hermionie. Lecz nie chciał mu tego mówić. Myślał, że kiedyś to sobie powiedzą, albo znajdą inną miłość, lub będzie tak do ich śmierci i tak dalej...
Wybraniec dobrze znał przyjaciela, lecz tym razem nie zgadł. Ron myślał tylko o bólu brata. Nie wiedział jak to jest gdy stracisz swojego brata, bliźniaka.
Tydzień po pogrzebie...
Była dopiero szósta rano, a Hermiona już wstała. Wyciągnęła książkę, którą czytała od wczoraj wieczoru. Zostało jej tylko dziesięć rozdziałów. Skończyła je w jakieś półgodziny i zeszła na dół. Założyła szare spodnie i różową bluzkę. Na dole czekała na nią kawa zaparzona przez panią Weasley. Molly powitała Hermionę i dała jej kubek z kawą. Rozmawiały sobie o różnych babskich sprawach. Jakieś półgodziny później wstała Ginny. Zeszła na dół półprzytomna, ale po wypiciu kawy wróciła do życia. Przyszła też do nich Fleur.
- Ginny, zawołaj chłopców - powiedziała matka rudowłosej
- Ginny, zawołaj chłopców - powiedziała matka rudowłosej
- Dobrze - powiedziała, po czym krzyknęła - WSTAWAĆ!!!!!
W kuchni było tylko słychać odgłosy spadających... chłopców. Bill, Charlie, Ron ,Harry, Artur, Pearcy i George krzyknęli - CHWILKA!
W kuchni było tylko słychać odgłosy spadających... chłopców. Bill, Charlie, Ron ,Harry, Artur, Pearcy i George krzyknęli - CHWILKA!
Widać było, że tylko Hermiona była zdziwiona zachowaniem zarazem Ginny i chłopaków. Pięć minut później, każdy już siedział przy stole. Widać było, że dużo się zmieniło od pogrzebu Freda. Atmosfera była o wiele weselsza i wszyscy rozmawiali ze sobą.
- Fred, Harry, Ron, wy zajmiecie się ogrodem. Pearcy, Bill, Charlie i Artur, wy pomożecie im z gnomami, a dziewczęta, wy pomożecie mi w domu posprzątać - powiedziała Molly.
Wszyscy wzięli się do pracy. W ogrodzie chłopcy zachowywali się jakby byli w przedszkolu. Na pewno nie przypominało to pracy. Nie dziwię się im. Tak rzadko się widzą. Niech się nacieszą.
Lecz u dziewczyn to wyglądało to troszeczkę inaczej. No tak, rozmawiały ze sobą, Hermiona i Ginny nawet się rzucały poduszkami w ich pokoju, ale szybciej i solidniej wykonały swoją pracę...
- Fred, Harry, Ron, wy zajmiecie się ogrodem. Pearcy, Bill, Charlie i Artur, wy pomożecie im z gnomami, a dziewczęta, wy pomożecie mi w domu posprzątać - powiedziała Molly.
Wszyscy wzięli się do pracy. W ogrodzie chłopcy zachowywali się jakby byli w przedszkolu. Na pewno nie przypominało to pracy. Nie dziwię się im. Tak rzadko się widzą. Niech się nacieszą.
Lecz u dziewczyn to wyglądało to troszeczkę inaczej. No tak, rozmawiały ze sobą, Hermiona i Ginny nawet się rzucały poduszkami w ich pokoju, ale szybciej i solidniej wykonały swoją pracę...
Lumos
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz