-Ginny, czy to dobry pomysł? Czy aby na pewno musimy to robić tam? Bo wiesz... nie wiem czy Molly, to znaczy twoja matka... no wiesz... nie będzie za bardzo przygnębiona.- zaczęła szatynka.
-Hermiono, ja wiem że chcesz dla nas jak najlepiej, ale zawsze jak tam przyjedziemy możemy mu coś kupić i postawić.- powiedziała ze smutkiem Ginny.
- W każdym bądź razie to nie od nas zależy...
Siedziały tak chwilę i poszły na śniadanie. Ich miny poprawili chłopcy. Harry wstał i rzucił się w stronę Ginny. Rudowłosa pocałowała namiętnie chłopca i usiadła na krześle obok. Ron nie zrobił tego. Podszedł do Hermiony i spytał czy się dobrze czuję po wczorajszym. Hermiona kiwnęła głową i przytuliła chłopaka.
- Hermiono nie ma już miejsca przy stole. Może więc pójdę po krzesła do ogrodu? - Powiedział Charlie
-Nie ma takiej potrzeby. Hermiona chodź tutaj! - odrzekła siostra rudzielca.
-No dobrze.- odpowiedziała szatynka
- Ale wtedy dla ciebie nie będzie miejsca!- Odpowiedział pewny siebie Charlie
-O mnie się nie martw- Powiedziawszy to usiadła na kolanach Harry'ego i musnęła go w policzek.
Tak oto spędzili resztę śniadania.
***
Ginny musimy się ubierać! Ginny! Ginny! Gdzie jesteś!?- Krzyczała brązowłosa do swej przyjaciólki.
Patrzyła wszędzie. Nagle usłyszała odgłos z komórki pod schodami.
-Tylko nie to...-Myślała Hermiona ( A teraz zgaujcie o czym pomyślała ;) )
Otworzyła drzwiczki i zobaczyła tam rudą z "wybrańcem" którzy coś sobie mówili. A przy tym Harry pokazywał jej ich pamiątki z zeszłego lata.
-Harry! Ginny! Co wy tu....ROBICIE?!- Pytała zdenerwowana
- Oglądamy pamiątki. - Powiedzieli
- Wy dwaj! Na górę! Albo nie. Ginny! Chodź ze mną!
-ok. Pa Harry!
Na górze Hermiona powiedziała że muszą się ubierać bo zaraz wychodzą. Ruda wyglądała przepięknie w czarnej sukience i czarnych ozdobach na włosach. Niestety jej przyjaciółka nie mogła nacieszyć się wyglądem jej kreacji bo od razu poszła na dół.
-Co ja mam na siebie włożyć?- Myślała
Nagle zobaczyła swoją czarną sukienkę którą dostała baaaardzo dawno od Molly. Założyła ją. Wyglądałą noermalnie.
-Nie wiem czego się bałam-mówiła
Sukienka była cała czarna z siwym paskiem. Gdy ją upuściła na dół zrozumiała.
O nie!- krzyknęła
Sukienka nie była całkiem normalna. Odkrywała piersi.
-Jak ja mam tam pójść w takiej sukience!-Ah...no dobra...nie mam w sumie żadnej innej. Muszę iść w niej.
Jak już się ubrała poszła do toalety zrobić makijaż. Wyglądała przecudnie! Każdy kogo mijała patrzył na nią jakby chciał naskoczyć na Hermionę.
***
Kiedy już wszyscy zebrali się na dole. Weszli na miotły i ruszyli w stronę Hogwartu.
***
Wszyscy stali przed Hogwartem ze smutnymi minami. George może chcesz coś powiedzieć?
Tak.
Podszedł do grobu i mówił po cichu do Freda. Tak. To był jego pogrzeb. Następnie kidy George poszedł każdy musiał coś powiedzieć do Freda. Atmosfera nie była radosna. Była smętna.
-Ron?-spytała Hermiona
-Tak?
-Czy mógłbyś podejść ze mną?-spytała zaczerwieniona Hermiona
-oczywiście-odpowiedział.
--------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem zakończyłam w najlepszym momencie ale resztą zajmie się Lumos :3
//Amortencja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz