Droga Mamo!
Dziękuję za nową książkę Filiusa i świadectwa z wilkołakami.
Rozumiem, że dużo czasu poświęciłaś na ubłaganiu Hagrida, aby kupił
ci tę książkę. Niech zgadnę! Postraszyłaś go mną? HAHA Tak myślałam!
A co z tatą? Znalazł sobie nową pracę czy nadal pracuje jako dentysta?
Mówił mi że w końcu pojedzie do Francji i będzie pracował jako stylista.
Przecież on nie ma gustu! Przepraszam tato, ale to prawda.
Trochę się rozpisałam. Być moze kiedyś do was przyjadę! A na teraz się żegnam!
PA!
Wasza kochająca córka Hermiona.
Złożyła w rulonik i podała sowie Ginny - Wygrała zakład na wiedzę i nagrodą był całoroczny dostęp do sowy bez pytania. Odetchnęła kiedy skończyła i oparła się o krzesło. Siedziała tak pięć minut, ale później oprzytomniała i spojrzała na zegarek - szósta rano.
-No to mam jeszcze godzinę - odetchnęła i spostrzegła, że nie ma na sobie codziennego ubrania tylko piżamę. I to bardzo skromną piżamę. Zawstydziła się i podeszła do szafy. Wyjęła z niej mugolskie ostatnie spodnie i białą, długą, przezroczystą bluzkę. Następnie wyjęła dżinsową kamizelkę i nałożyła na siebie przygotowany strój. Przejrzała się w ogromnym lustrze w pokoju i pomyślała, że kiedyś służyło Ginny jako stojak na plakaty, bo wszędzie były różne poprzyklejane taśmy i kawałki kolorowego papieru. Wzięła szczotkę, ale nie wiele nią zdziałała. Schyliła się pod łóżko i wyjęła jakiś stary tom ze zdjęciami, który dostała od Ginny na 16 urodziny. Były w nim zdjęcia Rona, a na końcu karteczka: Nie mów Ronowi, że to zrobiłam, ale myślę, że ci się spodoba. Ginny
I naprawdę się spodobało! Na samym końcu oprócz karteczki były zdjęcia Rona zrobione dzień przez jej urodzinami. Jedno przedstawiało go jak śpi, a drugie jak stoi przed kominkiem, a ogień delikatnie ogrzewa jego bladą cerę. Cholera, wyglądał na nim tak przystojnie! Hermiona gdy miała zły dzień lub była wkurzona zawsze otwierała ten zbiór i oglądała zdjęcia. To był jej najlepszy prezent jaki mogła sobie wymarzyć. Zamknęła go i otrzeźwiała. Za dziesięć minut siódma - popatrzyła na zegar i wstała z podłogi. Poszła w kierunku schodów, aby następnie wejść do kuchni. Już od góry można było wyczuć zapachy, które napływały z kuchni. Było można wyczuć mniej więcej indyka, kawę zbożową i szynkę. Hermiona nawet nie zauważyła jak stoi i gapi się w potrawę na stole i wdycha jego woń. Zawstydzona usiadła na krześle i wzięła gazetę proroka codziennego.
- A, witam, witam, witam i zdrowie pytam kochana! - przywitała się Molly - Nawet nie zauważyłam jak weszłaś, za co jak najmocniej przepraszam. Kawy?
Szatynka kiwnęła twierdząco głową i przeczytała fragment: Złapano kolejnego Śmierciożerce! Ukrywał się w Anglii na ulicy SkyKey w budynku starego czarodzieja, który kamuflował się w fotel! Poddano go pocałunkom dementorów. Więcej na ten temat na stronie....
Z przestraszenia, że nadal na świecie magii błąkają się zbuntowani śmierciożercy wydusiła z siebie....nic nie wydusiła tylko otworzyła usta i położyła gazetę na stół.
- Coś się stało? - Zapytała przerażona Molly
- Czy...czy...Nora nadal jest zabezpieczona zaklęciami?
Matka Ginny wytrzeszczyła oczy i odpowiedziała: Tak..słabszymi, ponieważ to miejsce służyło za miejsce spotkań Zakonu Feniksa, ale wiele z nich nie przeżyło w tym...Fred - przełknęła ślinę i z trudem powstrzymała się od płaczu. - A czemu pytasz?
- Bo...bo złapano kolejnego śmierciożerce.
Molly przestraszyła się, ale po chwili odpowiedziała i postawiła kubek z kawą obok niej - Nie bój się. Puki Nora jest zabezpieczona nawet słabymi zaklęciami to nic nam nie grozi.
Hermiona pokiwała głową, wzięła łyk kawy i lekko się oblizała. Dziewczyna była już uspokojona, ale musiała zachować bezpieczeństwo Norze i jej mieszkańcom. W tym Ronowi. CO TY GADASZ? - mówiła sama do siebie- CZEMU RONALD?! Ty nic do niego nie czujesz! Jesteście tylko przyjaciółmi!! On też nic nie czuje!! . Była na siebie zła, ale nie pokazywała tego po sobie. Postawiła do zlewu pusty kubek i usłyszała tupot stóp. Zza roku powiały jej prosto w twarz rude włosy.
-Ginny!
-Oh! Przepraszam!
Hermiona przyglądała się jej. Była zgrabniejsza od niej. Miała lepszą figurę, włosy, twarz. Ogólnie wyglądała jak ideał. Miała na sobie sukienkę w kolorze pudrowej zieleni. Ginny uwielbiała nosić suknie. Miałą ich w szafie ze sto. Dziewczyna usiadła koło niej i przyglądała się oczom. Hermiona ocknęła się i wyszła z kuchni do salonu po książki. Wyjęła pierwszą lepszą z regału, usiadła na fotelu i zatopiła się w lekturze przez godzinę. Później było zbyt gwarno. Odłożyła książkę i usiadła obok Harry'ego.
- Co tam? - Zapytał Harry
- Nic, Harry. Chciałam się tylko przywitać i powiedzieć, że zaraz jadę.
- CO?! Gdzie?
- Do Mugolskiego miasta. Muszę kupić sobie nowe ubrania. Jadę z Ginny więc nie będziesz miał co robić, za co przepraszam.- puściła mu oczko.
- Nie ma sprawy. Ginny jest w pokoju.
Hermiona pobiegła tam i zobaczyła rudą leżącą na łóżku i rysującą coś. Podeszła i zobaczyła że pisze list, a nie rysuje.
- Ginny! Musimy już iść!
-Ehem... - wstała i poszły do łazienki.
- Więc jak chcesz wyglądać?
- Chcę być wyższa, ciemniejsza i mieć czarne włosy. I nie taki mały nos! - popatrzyła na niego zezem.
Hermiona zachichotała i użyła czaru. Ruda wyglądała teraz jeszcze lepiej. Zawsze zazdrościła jej urody, ale teraz wyglądała pięknie! Szatynka też użyła na sobie czaru i wyglądała jeszcze inaczej. Miała długie, proste, blond włosy, była wyższa i miała zgrabną sylwetkę.
- Czar będzie trwał 3 godziny więc musimy się streszczać.
Ginny jęknęła.
- Będę mówić tobie Molly, a ty mi mów Jean, ok?
- Ok.
Wyszły z łazienki i każdy pogwizdywał. Nagle pojawił się Ron.
- Niech zgadnę! Ty to Hermiona -pokazał palcem na blondynkę- A to Ginny - powiedział i pokazał na brunetkę.
-Oh! Ron! Ty za dobrze nas znasz! - Ginny udająca histeryczkę.
Hermiona i inni się śmieli. Dziewczęta wyszły i się aportowały. W miasteczku było cudnie! Wszędzie kolorowe stragany, budynki i inne takie rzeczy. Hermiona z Ginewrą podeszły do straganu. Zauważyły tam różowy w panterkę biustonosz i pomyślały o tym samym.- Muszę go mieć!
Podeszły do niego i kłóciły się trochę po czym odeszły obrażone na cały świat, bo jakaś babka go zamówiła 3 dni wcześniej. Poszły do sklepu i kupiły dużo różnych ubrań. Potem poszły nad morze i popływały. Znaczy Ginny pływała, bo Hermiona nie umiała. Kiedy minęły 2 i pół godziny wydostał się z tłocznego miejsca do jakiegoś pobliskiego lasu i aportowały się do Nory. Czar prysł przed nią. Weszły do domu i od razu położyły się na kanapie na nogach swoich sympatii.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał i wiedziałam że długo nie było żadnego, ale czasu jest naprawdę mało. Komentujcie, misiaczki!
// AMORTENCJA
Hermiona pokiwała głową, wzięła łyk kawy i lekko się oblizała. Dziewczyna była już uspokojona, ale musiała zachować bezpieczeństwo Norze i jej mieszkańcom. W tym Ronowi. CO TY GADASZ? - mówiła sama do siebie- CZEMU RONALD?! Ty nic do niego nie czujesz! Jesteście tylko przyjaciółmi!! On też nic nie czuje!! . Była na siebie zła, ale nie pokazywała tego po sobie. Postawiła do zlewu pusty kubek i usłyszała tupot stóp. Zza roku powiały jej prosto w twarz rude włosy.
-Ginny!
-Oh! Przepraszam!
Hermiona przyglądała się jej. Była zgrabniejsza od niej. Miała lepszą figurę, włosy, twarz. Ogólnie wyglądała jak ideał. Miała na sobie sukienkę w kolorze pudrowej zieleni. Ginny uwielbiała nosić suknie. Miałą ich w szafie ze sto. Dziewczyna usiadła koło niej i przyglądała się oczom. Hermiona ocknęła się i wyszła z kuchni do salonu po książki. Wyjęła pierwszą lepszą z regału, usiadła na fotelu i zatopiła się w lekturze przez godzinę. Później było zbyt gwarno. Odłożyła książkę i usiadła obok Harry'ego.
- Co tam? - Zapytał Harry
- Nic, Harry. Chciałam się tylko przywitać i powiedzieć, że zaraz jadę.
- CO?! Gdzie?
- Do Mugolskiego miasta. Muszę kupić sobie nowe ubrania. Jadę z Ginny więc nie będziesz miał co robić, za co przepraszam.- puściła mu oczko.
- Nie ma sprawy. Ginny jest w pokoju.
Hermiona pobiegła tam i zobaczyła rudą leżącą na łóżku i rysującą coś. Podeszła i zobaczyła że pisze list, a nie rysuje.
- Ginny! Musimy już iść!
-Ehem... - wstała i poszły do łazienki.
- Więc jak chcesz wyglądać?
- Chcę być wyższa, ciemniejsza i mieć czarne włosy. I nie taki mały nos! - popatrzyła na niego zezem.
Hermiona zachichotała i użyła czaru. Ruda wyglądała teraz jeszcze lepiej. Zawsze zazdrościła jej urody, ale teraz wyglądała pięknie! Szatynka też użyła na sobie czaru i wyglądała jeszcze inaczej. Miała długie, proste, blond włosy, była wyższa i miała zgrabną sylwetkę.
- Czar będzie trwał 3 godziny więc musimy się streszczać.
Ginny jęknęła.
- Będę mówić tobie Molly, a ty mi mów Jean, ok?
- Ok.
Wyszły z łazienki i każdy pogwizdywał. Nagle pojawił się Ron.
- Niech zgadnę! Ty to Hermiona -pokazał palcem na blondynkę- A to Ginny - powiedział i pokazał na brunetkę.
-Oh! Ron! Ty za dobrze nas znasz! - Ginny udająca histeryczkę.
Hermiona i inni się śmieli. Dziewczęta wyszły i się aportowały. W miasteczku było cudnie! Wszędzie kolorowe stragany, budynki i inne takie rzeczy. Hermiona z Ginewrą podeszły do straganu. Zauważyły tam różowy w panterkę biustonosz i pomyślały o tym samym.- Muszę go mieć!
Podeszły do niego i kłóciły się trochę po czym odeszły obrażone na cały świat, bo jakaś babka go zamówiła 3 dni wcześniej. Poszły do sklepu i kupiły dużo różnych ubrań. Potem poszły nad morze i popływały. Znaczy Ginny pływała, bo Hermiona nie umiała. Kiedy minęły 2 i pół godziny wydostał się z tłocznego miejsca do jakiegoś pobliskiego lasu i aportowały się do Nory. Czar prysł przed nią. Weszły do domu i od razu położyły się na kanapie na nogach swoich sympatii.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał i wiedziałam że długo nie było żadnego, ale czasu jest naprawdę mało. Komentujcie, misiaczki!
// AMORTENCJA