Po odbudowie części Hogwartu uczniowie (dorośli, uczniowie) wraz z resztą rodziny wrócili do domów. Weasley'owie wrócili późno do Nory. Byli wciąż załamani śmiercią Freda. Wszyscy rozeszli się do pokojów w ciszy. Tylko Molly i Artur zostali w kuchni. Objęli się, a pani Weasley zaczęła ronić łzy w objęciach męża.
***
Ron, gdy tylko wszedł do pokoju położył się na łóżko myśląc : Co teraz? Nie lecę do Hogwartu, śmierć Freda... - Nagle, przypomniał sobie o pewnej brązowłosej dziewczynie - Hermiona - Widać było, że się zarumienił, a ta miłość, która zaistniała siedem lat temu nadal istnieje. Przekręcił się na bok od strony okna, a z jego niebieskiego oka wypłynęła łza. Ron zawsze uważał, że płaczą tylko dziewczyny, więc szybko wytarł czerwony policzek i spróbował zasnąć, lecz nie było to takie łatwe. Wciąż myślał nad swoim życiem, Hermioną, Harry'm, Hermioną i...Hermioną...
Molly schodziła do kuchni gdy zobaczyła swojego najmłodszego syna patrzącego w kubek z kawą. Podeszła do Rona i poczochrała go po głowie. Rudzielec jakby ockną się z jakiegoś głębokiego snu spojrzał na matkę.
- Już wstałaś?
- Powinnam Cię zapytać o to samo - burknęła Molly. Widząc zmartwioną minę syna odpuściła.
- Jakoś nie mogłem spać - powiedział Ron, który znów zaczął patrzeć się w kubek. Matka nalała sobie kawy i usiadła obok syna. Rudowłosego aż zamurowało. Nigdy nie usiadłaby i nie pogadałaby z nim tak bez powiedzenia, że tego potrzebuje.
- Co się dzieje? - spytała się po czym dodała - Chodzi o dziewczynę? - Ron zarumienił się.
- NIE!! - spuścił głowę - Bo... Co teraz? Hogwart, Fred... - Matkę poruszyło to co mówi syn. Nie wiedziała, że będzie tak przeżywał to wszystko co się stało. Molly przytuliła syna i wyszeptała.
- Ron, wszystko będzie dobrze. Znajdziesz pracę, odbudują Hogwart, znów spotkasz się z przyjaciółmi. Wszystko w swoim czasie - uśmiechnęła się. Widać było, że to dodało mu otuchy - Pamiętaj, są wakacje i ze wszystkimi się spotkasz - Ron przypomniał sobie, że przyjedzie Harry, Parcy, Bill, Charlie i... Hermiona. Rudzielec pocałował matkę w policzek i pobiegł na górę. Molly chciała powiedzieć mu, że za pięć minut śniadanie, lecz nie chciała przerywać mu radości. Zaczęła smażyć, lecz radość jej szybko minęła, gdy pomyślała o pogrzebie Freda...
W tym samym czasie Ron podszedł do okna i usiadł na parapet. Patrzył w niebo, oglądał chmury. Myślał o wakacyjnym spotkaniu z rodziną, przyjaciółmi. Lecz ten moment przerwał głos matki wołający na śniadanie. Rudowłosy chętnie zszedł na dół. Przez cały dzień był nafaszerowany pozytywną energią. Jakoś szybciej wykonywał dawane mu zadania. Wieczorem napisał list do Harr'ego, oraz oddzielny dla Hermiony. Napisał szybko do Harr'ego co u niego słychać, ale do Hermiony długo się zastanawiał - Napisać, czy nie - wreszcie zaczął pisać.
Cześć Hermiono!
Co tam u Ciebie? Planujesz jechać w następnym roku do Hogwartu?
U mnie jak zwykle, dużo roboty.
Pisał tak chyba z półgodziny, ale skończył i położył się spać.
- Okno! - Na szczęście przypomniał aby je uchylić - da sów - i zasnął.
Lumos
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że taki krótki, ale jest :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz